piątek, 19 sierpnia 2016

OGRÓD HOLENDERSKI W ŁAZIENKACH KRÓLEWSKICH

          W ostatnich miesiącach odwiedziłam sporo ogrodów o charakterze formalnym i barokowym, i uważam, ze  nasze Polskie śmiało dorównują zagranicznym. I tak np. Ogród Holenderski w Łazienkach Królewskich - Tam jest po prostu pięknie!!
Często widziałam go na blogu u Magdy Sobolewskiej i tam się zachwycałam ale to co zobaczyłam na własne oczy przeszło moje oczekiwania. Chwilowo można przenieść się w XVIII wiek, no może nie do końca, bo ogród ten ma zachowany pierwotny układ a jedynie zostały doprojektowane rabaty bylinowe, zresztą z korzyścią dla naszych czasów. Różnorodność gatunków, odmian, barw, faktur roślin, gra słońca i cienia przeplatająca się między rzeźbami dodatkowo wprowadza wyjątkowy nastrój.
Zobaczcie sami.












poniedziałek, 23 maja 2016

NASADZENIA W DUŻYCH DONICACH

           
          Na razie namiastkę ogrodu mam w donicach i pewnie przez jakiś czas tak pozostanie za to jak co roku ten sam dylemat.. trzeba sadzić jednoroczne kwiaty letnie a bratki i stokrotki w pełnym rozkwicie.. aż żal wymieniać.






          W tym roku już pod koniec kwietni wybrałam się po kwiaty do obsadzania donic.. byłam jedną z pierwszych klientek i mogłam wybierać w czym chciałam..
Zazwyczaj jak kupuję, to tego samego dnia sadzę, w tym roku tak się nie udało bo miejsca w donicach były zajęte przez wiosenne kompozycje. Na szczęście u moich rodziców jest tunel foliowy i mogłam przetrzymać rośliny.. Problem w tym że rośliny kupione i pozostawione w tunelu często przesychają. Na brak różnego rodzaju doniczek nie mogę narzekać wiec szybko przesadziłam je w  większe i tym sposobem udało mi się przetrzymać je przez miesiąc bez większej szkody. Sporo też podrosły..

          Donice upolowane na wyprzedaży Chronosa dumnie stoją przy wejściu do domu. Dziś nie wytrzymałam i zrobiłam w nich nowe nasadzenia z żalem wyrywając wiosenne kwiaty.
Sadziłam je dosyć wcześnie w towarzystwie kaczek które na wiosnę paradowały po podjeździe, dziś trudno uwierzyć przyprowadzają swoje potomstwo.








Kilka lat temu odkryłam hydroboxy i o dziwo sprawdzają się..więc z czystym sumieniem mogę je polecić. Zapobiegają przesuszaniu roślin w upalne lato i od czasu do czasu mogę pozwolić sobie na jeden dzień bez podlewania.


niedziela, 17 kwietnia 2016

KUMKWAT - nowy, cytrusowy gość w pracowni.

Wiosna czas, hiacyntów, pierwiosnków, tulipanów a ja przewrotnie o cytrusach.Pomimo codziennej pracy z roślinami ogrodowymi, to te ‘pokojowe’ również darzę miłością bezwzględną ;)  w szczególności te rzadko spotykane jak np. cytrusy.

            Musze się pochwalić, bo uprawę muchołówki opanowałam do perfekcji a teraz przyszła pora na kumkwata, mam wyjątkowo piękny egzemplarz. I chociaż nie jestem laikiem w tym temacie bo kilka lat temu miałam na parapecie drzewko cytryny to przyznam się szczerze, że mam pietra ..
Przesyłkę kurierską roślina przeżyła i teraz dumnie stoi w mojej pracowni jednak to co mnie martwi to to, że przepiękne owoce które drzewko już ma niezwykle interesują mojego czternasto -miesięcznego synka i szybko mogą stać się jego ulubiona zabawką ;-). Nie mniej jednak pilnuję jak oka w głowie.. oczywiście kumkwata;-)



          Citrus fortunella Margarita bo ten egzemplarz mam, nie jest tak trudny w uprawie jak mogłoby się wydawać. Mój stoi w południowym oknie i takie jest najlepsze bo wymaga sporo słońca. Z podlewaniem musimy uważać aby nie przelać, często ale w małych ilościach, szczególnie latem i tak aby ziemia w doniczce była lekko wilgotna. Za to zimą ograniczamy podlewanie i pozwalamy roślinie na zasłużony odpoczynek w temperaturze 5 do 10 stopni.

          Kumkwat  pochodzi z Chin i w dosłownym tłumaczeniu oznacza 'złotą pomarańczę' ale o miniaturowych owalnych owocach, niskim pokroju ale za to co roku rodzącym mnóstwo drobnych owoców. Owoce są kwaśne ale nadają się do ciast i przetworów mi zastępują cytrynę w herbacie. Jeżeli chodzi o kwiaty to na pewno będą umilały w przyszłości swoim cytrynowym zapachem pracę przy projektach,
Mój cytrus pochodzi z internetowego sklepu, który z czystym sumieniem mogę polecić www.roslinyegzotyczne.pl



          Ciekawostką jest to, że w lecie można  wynieść roślinę na ciepły, słoneczny i osłonięty taras lub balkon a owoce można jeść ze skórką. Do dobrego owocowania roślina ta potrzebuje gorącego lata co u nas w ostatnich czasach jest już czymś normalnym. Jednak przewrotność  kumkwata polega na tym, ze można hodować go też w ogrodzie, bo przy minusowych temperaturach (do -10) roślina jest w stanie przetrwać zimę ale pamiętajmy że musi to być osłonięte miejsce.

          Nie wiem jak wy ale ja plany na tegoroczne wakacje już mam, własny drewniany taras i na nim egzotyczne klimaty ;)